Muzyka jest jak choroba. Nie ważne czego słuchasz, co grasz. Nie ważne co Ci działa na zmysły. Jak złapiesz bakcyla, przenosi się w krwiobiegu po całym organizmie. I dzieje się tak, że nie możesz przestać, zawalasz wszystko inne. Dupa ci podskakuje jak słuchasz i nic cię nie obchodzi co myślą o tobie inni. Szukasz dookoła siebie ludzi którzy kochają to tak jak ty i też im dupa na koncercie podskakuje. I kochasz też tych ludzi. Nie wiesz o nich zbyt wiele. Ale ich kochasz. I wszystko inne masz w nosie. I pędzisz tam , chociaż wiesz, że dostaniesz tylko malutką cząstkę tego, co jesteś gotów wziąć. A chcesz coraz więcej i więcej.
Znalezione na profilu FB kolegi koleżanki.
środa, 23 września 2015
wtorek, 8 września 2015
Motywacja do grania
Tak mnie naszło o tym napisać, tak dziwnie trochę bo jak piszę jest poniedziałek wieczór, a wczoraj wróciłem z dwudniowego pleneru z Sylwią. Plener był bardzo fajny w skrócie pisząc. Nie mogło być inaczej bo byli sami swoi. Zintegrowana grupa już wcześniej nie wymagała zbytnio zapoznawania się przez co czułem się luźnie. Rytmy które ćwiczylismy były bardzo fajne. I z grupy początkującej można było coś wynieść dla siebie.
Pogoda nie sprzyjała myśleniu. Tzn. fajnie, że krótkie spodenki i koszulka z krótkim rękawem, ale było parno. Zwłaszcza w niedzielę kiedy to miałem kaca. Mogę się pocieszać tym, że tylko nie mnie wszystko się nie udawało się zagrać. Chciałbym z jednej strony wszystko zagrać od razu, ale z drugiej nie miałbym motywacji ćwiczyć teraz samemu. Dzisiaj już próbowałem i nie było tak źle.
Tak jak wypracowanie odpowiedniej techniki gry na bębnie uważam, że każdy powinien wypracować indywidualnie najlepiej poprzez praktykę, tak samo motywacja do dalszej nauki to kwestia indywidualna.
Pogoda nie sprzyjała myśleniu. Tzn. fajnie, że krótkie spodenki i koszulka z krótkim rękawem, ale było parno. Zwłaszcza w niedzielę kiedy to miałem kaca. Mogę się pocieszać tym, że tylko nie mnie wszystko się nie udawało się zagrać. Chciałbym z jednej strony wszystko zagrać od razu, ale z drugiej nie miałbym motywacji ćwiczyć teraz samemu. Dzisiaj już próbowałem i nie było tak źle.
Tak jak wypracowanie odpowiedniej techniki gry na bębnie uważam, że każdy powinien wypracować indywidualnie najlepiej poprzez praktykę, tak samo motywacja do dalszej nauki to kwestia indywidualna.
wtorek, 1 września 2015
2h warsztatów z djembefola czy to za mało?
Odpowiedź Gregoria rozwala system, więc postanowiłem ją upublikować ku pamięci zachować dla wszystkich przyszłych pokoleń. Oto ona:
Doświadczony nauczyciel potrafi nauczyć entuzjastów w 3 godziny jednego rytmu z krótkim śpiewem, dundunami, breakami i kilkoma frazami solowymi lub dwóch rytmów bez nauki dundunów i śpiewu.
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Puls rytmu
Kuba polecił nam grać z metronomem, rytmem, czymś co będzie nas trzymało w pulsie, w jednym tempie.
środa, 29 lipca 2015
Strużyny świeże przemyślenia i relacja warsztatów stamtąd
Rodzinna atmosfera wszystko git. Kurier zamówiony.
Zamówiłem kuriera żeby przesłał mój bęben z pękniętą skórą. Niestety nie pomyślałem, żeby go zabrać ze sobą samochodem z Łodzi. Jestem w Strużynach gdzie odbywają się warsztaty bębniarskie prowadzone przez Kubę Lichwę. Kuba prowadzi tu warsztaty drugi rok z rzędu. Nie jest powiedziane, że w 2016 poprowadzi znów, ale jak będzie prowadził to jestem tam na bank. Mam w końcu sposobność przekonać się jak to jest z metodą uczenia o której wspomniałem w poprzednim poście.
Warsztaty jeszcze nie dobiegły końca jestem w trakcie ich trwania. Bardziej obiektywną opinię na pewno będę mógł napisać po ich zakończeniu. Teraz na świeżo mogę powiedzieć, że na pewno troszkę więcej czasu potrzeba na naukę poszczególnych rzeczy. Na szczęście czasu tutaj nie brakuje.
6h warsztatów dziennie. O 9:00 rano śniadanie następnie o 10:00 3h warsztatów. O 14:00 obiad i o 15:30 kolejne 3h. W tym jeden dzień lub dwa odpoczynku. Jutro rano mamy warsztaty, ale popołudniową turę odpuszczamy wybierając się całą ekipą nad jezioro. Dodatkową motywacją do nauki jest gościna na koniec pobytu tutaj, gdzie będziemy mogli zaprezentować swoje umiejętności czego się nauczyliśmy.
czwartek, 2 lipca 2015
Warsztaty bez djembe solo
Dzisiaj z powodu zapominalskości Dobromisława, Hortensja poprowadziła warsztaty w formie której być może mi znanej, ale już nie pamiętam kiedy ostatnio tak było.
To znaczy zazwyczaj czy to prowadzi warsztaty Mirogod, czy Hortensja to ktoś gra na dunach a prowadzący grają cały czas na djembe prowadząc nas za rączkę w odpowiednim tempie i czuciem. Błędy nie są tak wtedy zauważalne bo warsztatowicze mogą się pomylić, ale mają wzór do którego możemy powrócić. Dzisiaj natomiast to Hortensja grała na dunach, a my warsztatowicze musieliśmy samodzielnie ogarnąć cały wstęp do rytmu liberte czwórkowego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)