wtorek, 8 września 2015

Motywacja do grania

Tak mnie naszło o tym napisać, tak dziwnie trochę bo jak piszę jest poniedziałek wieczór, a wczoraj wróciłem z dwudniowego pleneru z Sylwią. Plener był bardzo fajny w skrócie pisząc. Nie mogło być inaczej bo byli sami swoi. Zintegrowana grupa już wcześniej nie wymagała zbytnio zapoznawania się przez co czułem się luźnie. Rytmy które ćwiczylismy były bardzo fajne. I z grupy początkującej można było coś wynieść dla siebie.

Pogoda nie sprzyjała myśleniu. Tzn. fajnie, że krótkie spodenki i koszulka z krótkim rękawem, ale było parno. Zwłaszcza w niedzielę kiedy to miałem kaca. Mogę się pocieszać tym, że tylko nie mnie wszystko się nie udawało się zagrać. Chciałbym z jednej strony wszystko zagrać od razu, ale z drugiej nie miałbym motywacji ćwiczyć teraz samemu. Dzisiaj już próbowałem i nie było tak źle.

Tak jak wypracowanie odpowiedniej techniki gry na bębnie uważam, że każdy powinien wypracować indywidualnie najlepiej poprzez praktykę, tak samo motywacja do dalszej nauki to kwestia indywidualna.



Zależy od wielu czynników. Najlepiej by było w ogóle nie pisać tej notki, nie zastanawiać się nad tym tylko po prostu grać. Rzecz polega na tym, że nie tylko ja jestem w tym osamotniony, że mam myśli czasami żeby przestać grać. Jeden z powodów który łączy mnie z moimi kolegami to nie idzie gra na bębnie tak jak powinna. Nauczyciel nam pokazuje różne rzeczy, wszyscy wokół są w stanie może nie za pierwszym razem, ale za którymś zagrać. Tylko ja pozostaje tym kozłem który nie potrafi zagrać. I to się zdarza i tak po prostu jest. Spoko jeżeli mamy własny bęben i możemy samemu to przegrać i się nauczyć. Gorzej jeżeli nie mamy, albo bębna, albo warunków, albo przede wszystkim czasu. Ale i tak pomimo, że ja to wszystko mam co wymieniłem, ale wtedy mnie nachodzą myśli, że ja muszę siedzieć godzinami (tak mi się wydaje) a inni tego nie muszą i tak grają dobrze coś nad czym ja musiałem przepracować sporo czasu.

To jeszcze idzie przeboleć. Najbardziej mnie boli solo, kiedy to nie wiem gdzie fraza siedzi z dundunami, kiedy wchodzi eszufmo, gdzie raz. Im głębiej się zgłębiam tym widzę szerszą perspektywę. Widzę powoli światełko w tunelu i pomimo, że niedługo mija 2 lata odkąd chodzę na warsztaty to tak naprawdę uważam, że należy liczyć odkąd zacząłem chodzić na dunduny. W sumie to nie wiem od kiedy chodzę na duny, ale co najmniej rok grałem na djembe. Więc na spokojnie wiem, że muszę sobie dać kilka lat.

Tą notkę piszę już trzeci dzień. Dzisiaj usłyszałem miłe słowa od ziomka z którym grałem sam na sam kilka miesięcy temu. Powiedział, że słyszy postępy i moja improwizacje solo było zajebiste. Ja oczywiście machnąłem ręką jak to zazwyczaj robię gdy jestem chwalony i popełniam chyba błąd. Inaczej gdy Wojtek chwali podczas zajęć wielokrotnie nawet gdy nie idzie za dobrze, a co innego szczery ziomek kiedy to nie słyszy się zbyt często pochwał i się tego nie oczekuje.

W sumie to improwizacje, czy solo podczas grania wymaga praktyki. Ja tylko powtarzałem materiał który miałem na warsztatach czy to go brałem z internetu i powtarzałem w kółko. Biorąc pod uwagę czas jaki poświęciłem na powtarzanie, a jaki na improwizacje to może stąd się bierze. I co z tego, że umiem, niektóre zapomniałem, frazy solowe zagrać bez dunów w ciągu jedna po drugiej jak mnie nauczono. Sztuką jest je zagrać swobodnie, nie wciągu, odpowiednio z dunami, nie po kolei a tak jak czujemy w sercu. I powiem co zauważyłem, że nawet mając w rękawie na ten moment 3 - 4 frazy solowe na różne okazje, tak wyćwiczone fest można dokładając od siebie co nieco zagrać prawie w każdym rytmie ciekawe solo. Tylko trzeba trochę poćwiczyć. Mało bo mało czasu poświęciłem na granie z metronomem, ale na pewno już czuję tego efekty. Granie na dunach też pomaga.

Sporą motywacją jest filmik które zobaczyłem przypadkiem śledząc fanpage na FB Drum Talk TV udostępnili ten o to film



Link do pełnego wywiadu z Arthurem

Tytuł brzmi "Jak dużo zajmuje czasu, aby odnieść sukces?"

Arthur Nakane multi instrumentalista który potrafi grać na kilku instrumentach jednocześnie. Ustami harmonijką, rękoma gitarą, do gitary doczepiona pałeczka perkusja, oraz keyboard i cały czas bass stopami. Autor filmiku spotkał go kilka lat później na wózku inwalidzkim. Miał wypadek i stracił większość mobilności. Z 6-7 instrumentów zmniejszyło się do dwóch krzywych palców, ale to nie powstrzymało go żeby dalej grać muzykę. Autor mówi, że nadal miał tą niesamowitą osobowość tak jak go widział kilka lat wcześniej. Bardzo rozrywkowy, ambitny, z poczuciem humoru, przyjazny, rozrywkowy. To był nadal ten sam Arthur. Wybiera ludzi z tłumu i rozmawia z nimi. Tym razem wybrał autora filmu i zapytał go: "Młody człowieku, czy grasz na jakimś instrumencie?"

Potem sprowadził do pytania jak osiągnąć sukces grając na instrumencie? Ale jak Arthur mógł osiągnąć sukces pracując dla datków od przechodniów? Nie! Ludzie którzy koncentrują się na zarabianiu pieniędzy prawdopodobnie mijają się z szerszą perspektywą. Normalnie zajmuje 10 lat, aby być w czymś bardzo dobrym. Niestety większość ludzi poddaje się około 2 roku. Arthur mówi:

Granie muzyki jest dwadzieścia razy łatwiejsze, wystarczy ćwiczyć 1h dziennie przez 20 lat będziesz mistrzem, 2h przez 10 lat będziesz profesjonalistą. Tak po prostu!

Rozmawiam z młodymi ludźmi. Zaczepiam ich. Zwłaszcza jak grają na instrumencie i zwykle 90% z nich przestaje grać zanim minie 2 lata jak grają. Mówią: "A próbowałem 6 miesięcy!", "A teraz gram już rok!" , a kolejni ludzie aż 95% przestaje grać zanim minie 5 lat jak grają. Tylko 2% ludzi pozostanie przy grze na instrumencie dłużej niż 10 lat.

Ja ich się pytam:
- "Czy umiesz mówić po angielsku"
- , a oni "Oczywiście!"
- "Czy umiesz czytać"
- "Tak!"
- "Czy zajęło ci to 2 lata?"
- "Oczywiście, że nie."

Nie wyznaczaj sobie celu zbyt wysoko bo upadniesz. Jeśli twoją skalą będzie dostanie się na szczyt góry to nie koncentruj się na patrzeniu na szczyt, ponieważ szczyt nigdy nie przyjdzie do ciebie. Im bardziej na niego patrzysz tym bardziej wydaje się odległy i bardziej się oddala. Odwróć się i zobacz jak już daleko jesteś i poczujesz się lepiej. Przychodzi taka chwila, że mówisz: "Wiesz co? Ja nie chcę tam iść. Ja chcę pójść tędy." Wtedy też znajdujesz swoją muzykę. 

Artur w pełnym wywiadzie zadaje temat o kopiowaniu znanego artysty. To będzie temat mojej następnej notki.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz