Muzyka jest jak choroba. Nie ważne czego słuchasz, co grasz. Nie ważne co Ci działa na zmysły. Jak złapiesz bakcyla, przenosi się w krwiobiegu po całym organizmie. I dzieje się tak, że nie możesz przestać, zawalasz wszystko inne. Dupa ci podskakuje jak słuchasz i nic cię nie obchodzi co myślą o tobie inni. Szukasz dookoła siebie ludzi którzy kochają to tak jak ty i też im dupa na koncercie podskakuje. I kochasz też tych ludzi. Nie wiesz o nich zbyt wiele. Ale ich kochasz. I wszystko inne masz w nosie. I pędzisz tam , chociaż wiesz, że dostaniesz tylko malutką cząstkę tego, co jesteś gotów wziąć. A chcesz coraz więcej i więcej.
Znalezione na profilu FB kolegi koleżanki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz