środa, 29 lipca 2015

Strużyny świeże przemyślenia i relacja warsztatów stamtąd

Rodzinna atmosfera wszystko git. Kurier zamówiony.

Zamówiłem kuriera żeby przesłał mój bęben z pękniętą skórą. Niestety nie pomyślałem, żeby go zabrać ze sobą samochodem z Łodzi. Jestem w Strużynach gdzie odbywają się warsztaty bębniarskie prowadzone przez Kubę Lichwę. Kuba prowadzi tu warsztaty drugi rok z rzędu. Nie jest powiedziane, że w 2016 poprowadzi znów, ale jak będzie prowadził to jestem tam na bank. Mam w końcu sposobność przekonać się jak to jest z metodą uczenia o której wspomniałem w poprzednim poście.

Warsztaty jeszcze nie dobiegły końca jestem w trakcie ich trwania. Bardziej obiektywną opinię na pewno będę mógł napisać po ich zakończeniu. Teraz na świeżo mogę powiedzieć, że na pewno troszkę więcej czasu potrzeba na naukę poszczególnych rzeczy. Na szczęście czasu tutaj nie brakuje.
6h warsztatów dziennie. O 9:00 rano śniadanie następnie o 10:00 3h warsztatów. O 14:00 obiad i o 15:30 kolejne 3h. W tym jeden dzień lub dwa odpoczynku. Jutro rano mamy warsztaty, ale popołudniową turę odpuszczamy wybierając się całą ekipą nad jezioro. Dodatkową motywacją do nauki jest gościna na koniec pobytu tutaj, gdzie będziemy mogli zaprezentować swoje umiejętności czego się nauczyliśmy.

czwartek, 2 lipca 2015

Warsztaty bez djembe solo

Dzisiaj z powodu zapominalskości Dobromisława, Hortensja poprowadziła warsztaty w formie której być może mi znanej, ale już nie pamiętam kiedy ostatnio tak było.

To znaczy zazwyczaj czy to prowadzi warsztaty Mirogod, czy Hortensja to ktoś gra na dunach a prowadzący grają cały czas na djembe prowadząc nas za rączkę w odpowiednim tempie i czuciem. Błędy nie są tak wtedy zauważalne bo warsztatowicze mogą się pomylić, ale mają wzór do którego możemy powrócić. Dzisiaj natomiast to Hortensja grała na dunach, a my warsztatowicze musieliśmy samodzielnie ogarnąć cały wstęp do rytmu liberte czwórkowego.